WWW.ARARATTREK.PL

Wyprawy na Ararat… i nie tylko!


Nowy przewodnik na Ararat

Jeśli planujecie wspinaczkę na Ararat za jakieś 15 lat, to bardzo możliwe, że przewodnikiem będzie ten młody człowiek. Już teraz działa na Araracie, aklimatyzuje się i zapoznaje się z fachem. Zatem zachęcamy, nie przegap szansy i zgłoś się już dziś 🙂 Kontakt tutaj.

 

Reklamy


Dodaj komentarz

Zima na Araracie i Małym Araracie

Czy możliwy jest zimowy trekking na górę Ararat, a także na jej mniejszą siostrę górę Małą Ararat? Oczywiście, że tak! Ale trzeba przygotować się na trudne warunki pogodowe, a także na to, że nie każdy będzie miał szczęście stanąć na szczycie.

Czy zdobędziecie szczyt, czy też nie, decydując się na zimową wyprawę z doświadczonym i silnym przewodnikiem na przykład tak jak nasz Ali Saltik, na pewno doświadczycie wspaniałej i niepowtarzalnej przygody. Wspominając Ali’ego przypomina mi się historia, którą mi kiedyś opowiadał. Otóż Ali – jak możecie – zobaczyć na zdjęciach to dość rosły, a przy tym bardzo silny gość. Podczas jednej z wypraw, którą prowadził, na wysokości około 4900 m n.p.m. wziął jedną turystkę na plecy i wniósł ją na sam szczyt Araratu! Czy możecie to sobie wyobrazić? Ci, którzy z Was wiedzą jak się oddycha na tej wysokości z pewnością będą mieli trudności z takim obrazem 🙂 Ja również!

Tak więc… Zima jeszcze trwa i jeśli macie ochotę na zimową przygodę serdecznie Was zapraszamy na zimową wyprawę na Araracie lub też na dwóch Araratach! Piszcie i pytajcie, bo Ali czeka na Was 🙂


Dodaj komentarz

Rodzina Saltik na górze Ararat

Na zdjęciu poniżej jeden z naszych przewodników wraz ze swoim dziadkiem – Eyüpem. Jak widać zdjęcie jest dość stare – zostało zeskanowane ze zbiorów rodzinnych. Zapewne zostało przesłane kilkanaście, może nawet dwadzieścia lat temu przez jakiegoś turystę, który wyprawił się na Ararat i zrobił to zdjęcie.

Wyprawy na Ararat

Eyüp i Nuri Saltik – kiedyś…

Dziadek (a właściwie to już pradziadek) Eyüp obecnie jest dobrze po siedemdziesiątce, ale na Araracie mieszkał ponad 50 lat temu. Co znaczy mieszkał?

Osoby, które były z nami na wyprawach od końca czerwca do końca sierpnia wiedzą, że podczas wędrówki do obozu można spotkać wiele kurdyjskich namiotów. Namioty rozkładane są sezonowo – zazwyczaj od połowy czerwca (o ile pogoda już na to pozwala, czyli nie jest zbyt zimno na wysokości 2400-2800 m n.p.m.) pierwsze rodziny „przeprowadzają się” na Ararat. Mieszkają tam, wypasają owce i kozy, robią sery, jogurty z owczego i koziego mleka. Bywało, że rodziły się tam też dzieci. I żywym przykładem na to jest nasz Musa Saltik. Urodził się właśnie w drugiej połowie czerwca w połowie lat osiemdziesiątych.

Czasem, szczególnie gdy namiot kurdyjskich Nomadów znajduje się przy „turystycznej ścieżce” ugoszczą turystów ciepłą herbatą gaszącą pragnienie i dadzą odpocząć w cieniu dużego namiotu lub schronienie przed deszczem. Na Araracie można kupić także wełniane skarpety czy chusty ręcznie ozdabiane.

Część rodzin zamieszkujących stoki Araratu jest zatrudniona w turystyce araratowej. Są to przewodnicy, właściciele koni niosących bagaże i kucharze. Jedną z takich rodzin jest rodzina Saltików. Dziadek Eyup jeszcze nie ożeniwszy się zajmował się pracą wśród turystów. Potem jak już niektóre z jego wnuków urosły zabierał co chętniejszych do pomocy. Jednym z nich jest chłopak na zdjęciu – Nuri Saltik. Od najmłodszych lat przemierzał ścieżki Araratu i nie dziwne jest, że jest jednym z najbardziej doświadczonych (chyba bardziej doświadczony jest tylko jeden z jego wujków) przewodników, którzy obecnie są na Araracie.

Pod koniec lat osiemdziesiątych Ararat został „zamknięty” zarówno dla tubylców, jak i dla turystów na około 20 lat. Rodziny na sezony letnie wyprowadzały się w inne rejony górskie w swoich okolicach, tak by ich owce mogły być wypasane nadal. Kiedy władze tureckie „otworzyły” Ararat dla turystów, także rodziny kurdyjskie powoli, lecz nie wszystkie od razu, zaczęły wracać na swoje ziemie. Chłopcy dorośli, nie zapominając górskich ścieżek Araratu i stali się przewodnikami na tę górę. Większa część rodziny Saltików jest zaangażowana w pracę na Araracie. Są to przewodnicy górscy, a także kucharze (najlepszy kucharz na Araracie to Mehmet Saltik – syn Eyüpa, stryj Nuriego) oraz właściciele koni bagażowych.

Rodzina_Saltik_Ararat (4)

Mehmet Saltik – najlepszy kucharz na Araracie

Obecnie na Araracie działa wielu przewodników – również tureckich. Wielu z nich mówi o sobie, że się tam urodzili, że ich rodziny żyją tam od pokoleń, jednak nie wstąpicie do ich namiotu na herbatę, bo go po prostu tam nie ma 🙂 Wielu z nich nie zna drogi, jeśli tylko pogoda lekko się zepsuje.

Jeśli macie ochotę na Ararat z „rdzennymi” mieszkańcami Araratu, macie ochotę na domowy (a raczej namiotowy) chleb i ser zrobiony przez mamę Nuriego, to zapraszamy na wyprawy na Ararat z Ararattrek.pl. W następnej opowieści dowiecie się skąd się wziął „pl” na końcu Ararattreka 🙂


Dodaj komentarz

Yakup Saltik – przewodnik na Ararat

Przewodnik na Ararat

Yakup Saltik to najmłodszy z braci Saltików, jednak wykazujący się dużą siłą i wytrzymałością. Nie straszne są mu zimowe warunki i często uczestniczy wyprawach (z sukcesem) podczas niezbyt sprzyjających warunków pogodowych. Zapraszamy na wyprawy na Ararat z Yakubem 🙂

Yakup zanim został licencjonowanym przewodnikiem przemierzał ścieżki Ararat wprowadzając na koniach bagaże do pierwszego i drugiego obozu. Jeszcze wcześniej zajmował się stadami owiec, które posiadała jego rodzina, co zaowocowało doskonałą znajomością Araratu, nie tylko utartych dróg i ścieżek, ale także nieznanych turystom miejsc.

Yakup_Saltik_przewodnik_na_Ararat

Z Yakubem pojedziecie również do Iranu na wyprawę na Damavand lub wycieczkę kulturową, a także poprowadzi on wyprawę konną w okolicach Araratu do ciekawych miejsc, nie tak często odwiedzanych przez turystów.

 

Obecnie Yakup uczy się języka polskiego w Warszawie 🙂

Yakup_Saltik_przewodnik_Ararat

 


Szczyt! To był czy nie było?

Ano i nie było i był. Dwie pierwsze majówkowe grupy wchodziły w końcu wspólnie na szczyt 30. kwietnia. Przejrzystość powietrza była bardzo dobra, ale zarówno mróz jak i wiatr doskwierał. Dodatkowym utrudnieniem było dużo leżącego śniegu, który przeszkadzał w wędrówce. Koniec końców uczestnicy obydwu grup dotarli mniej więcej do wysokości 4800 m n.p.m. i podjęli decyzję o powrocie. Na pewno szkoda, że szczyt nie został zdobyty, jednak na pocieszenie (marne to pocieszenie) pozostaje to, że pozostałe grupy startujące w tym czasie również nie weszły na szczyt Araratu. Jeszcze większym pocieszeniem (choć równie marnym) może być fakt, iż grupy skiturowe próbowały dwukrotnie wejść na szczyt i podczas jednej próby doszli do 4500 m n.p.m., a podczas drugiej 300 metrów wyżej.

Natomiast dziś 8-osobowa grupa z przewodnikiem Musą Saltikiem przy pięknej pogodzie – zerowym wietrze – około godz. 12.00 ;  po 10 godzinach wędrówki stanęła na szczycie Araratu – 5137 m n.p.m. Obecnie przebywają w 2. obozie i cieszą się z sukcesu.  Gratulujemy z dołu 😉 Jutro schodzą na dół. Podczas gdy oni będą coraz niżej – mamy nadzieję – ostatnia nasza majówkowa grupa będzie się wspinać i zdobywać najwyższy szczyt Turcji.


Majówka numer 1 szykuje się do snu :)

Pierwsza z naszych majówkowych grup doszła dziś do drugiego obozu. Z przyczyn pogodowo-śniegowych obóz ten znajduje się nieco niżej niż w sezonie, kiedy to rozkładamy namioty na wysokości 4100 m n.p.m. Takie to są właśnie „majówki” na Araracie, że śniegu sporo i konie nie mogą dojść z bagażami wyżej, tak więc w miarę możliwości obozujemy na wysokości około 3500-3800 m n.p.m. i wobec tego, wejście na szczyt czeka grupę dłuższe, potrzebuje więcej czasu. Pobudka planowana na godzinę 00.00, tak więc już wypadałoby iść spać. Jemy i w kimono 🙂 Pozdrawia kierownik Musa.

P.s. Na jednym zdjęciu zobaczycie narty innej ekipy, ale wystające kamienie raczej nie zachęcają do jazdy. Może jutro trochę po-ski-turują na szczyt.