WWW.ARARATTREK.PL

Wyprawy na Ararat… i nie tylko!


Dodaj komentarz

Wyprawy konne w okolicach Araratu

Nowość! Wyprawa konna w okolicach Araratu!

W naszej ofercie znajdziecie wyprawę konną w okolicach Araratu. Taką wyprawę można zorganizować przed trekkingiem na Ararat lub po trekkingu albo zupełnie niezależnie od wyprawy na Ararat. Termin zależy od zebrania się grupy. Najlepiej zgłosić się już zebraną grupą, wtedy wszystkie szczegóły są omówione wśród uczestników wcześniej, a wyprawę można w dowolny sposób zmodyfikować.

Nasza wyprawa konna nie ma ściśle określonego planu dzień po dniu, bo wszystko zależy od tempa grupy, a także od chęci pozostania dłużej lub krócej w konkretnym miejscu. Wyprawa zamyka się w siedmiu dniach, podczas których zobaczymy między innymi takie miejsca jak: oczywiście Ararat, ale także Mały Ararat z bardzo bliska, stary cmentarz w Arzep, rzadko odwiedzane przez turystów Jezioro Rybne, Pałac Ishak Pasha. Będzie możliwość wykąpania się w gorących źródłach Diyadin.

Każdego dnia śpimy w namiotach i jemy posiłki biwakowe. Zapraszamy wszystkich, którzy mają ochotę na poznanie okolic Araratu, a nie są przekonani do wędrówek górskich. Nie jest wymagana zaawansowana umiejętność jazdy na koniu. Konie będą jechać wolno prowadzone przez doświadczonego miejscowego przewodnika.

wyprawa konna Ararat

Reklamy


Dodaj komentarz

Rodzina Saltik na górze Ararat

Na zdjęciu poniżej jeden z naszych przewodników wraz ze swoim dziadkiem – Eyüpem. Jak widać zdjęcie jest dość stare – zostało zeskanowane ze zbiorów rodzinnych. Zapewne zostało przesłane kilkanaście, może nawet dwadzieścia lat temu przez jakiegoś turystę, który wyprawił się na Ararat i zrobił to zdjęcie.

Wyprawy na Ararat

Eyüp i Nuri Saltik – kiedyś…

Dziadek (a właściwie to już pradziadek) Eyüp obecnie jest dobrze po siedemdziesiątce, ale na Araracie mieszkał ponad 50 lat temu. Co znaczy mieszkał?

Osoby, które były z nami na wyprawach od końca czerwca do końca sierpnia wiedzą, że podczas wędrówki do obozu można spotkać wiele kurdyjskich namiotów. Namioty rozkładane są sezonowo – zazwyczaj od połowy czerwca (o ile pogoda już na to pozwala, czyli nie jest zbyt zimno na wysokości 2400-2800 m n.p.m.) pierwsze rodziny „przeprowadzają się” na Ararat. Mieszkają tam, wypasają owce i kozy, robią sery, jogurty z owczego i koziego mleka. Bywało, że rodziły się tam też dzieci. I żywym przykładem na to jest nasz Musa Saltik. Urodził się właśnie w drugiej połowie czerwca w połowie lat osiemdziesiątych.

Czasem, szczególnie gdy namiot kurdyjskich Nomadów znajduje się przy „turystycznej ścieżce” ugoszczą turystów ciepłą herbatą gaszącą pragnienie i dadzą odpocząć w cieniu dużego namiotu lub schronienie przed deszczem. Na Araracie można kupić także wełniane skarpety czy chusty ręcznie ozdabiane.

Część rodzin zamieszkujących stoki Araratu jest zatrudniona w turystyce araratowej. Są to przewodnicy, właściciele koni niosących bagaże i kucharze. Jedną z takich rodzin jest rodzina Saltików. Dziadek Eyup jeszcze nie ożeniwszy się zajmował się pracą wśród turystów. Potem jak już niektóre z jego wnuków urosły zabierał co chętniejszych do pomocy. Jednym z nich jest chłopak na zdjęciu – Nuri Saltik. Od najmłodszych lat przemierzał ścieżki Araratu i nie dziwne jest, że jest jednym z najbardziej doświadczonych (chyba bardziej doświadczony jest tylko jeden z jego wujków) przewodników, którzy obecnie są na Araracie.

Pod koniec lat osiemdziesiątych Ararat został „zamknięty” zarówno dla tubylców, jak i dla turystów na około 20 lat. Rodziny na sezony letnie wyprowadzały się w inne rejony górskie w swoich okolicach, tak by ich owce mogły być wypasane nadal. Kiedy władze tureckie „otworzyły” Ararat dla turystów, także rodziny kurdyjskie powoli, lecz nie wszystkie od razu, zaczęły wracać na swoje ziemie. Chłopcy dorośli, nie zapominając górskich ścieżek Araratu i stali się przewodnikami na tę górę. Większa część rodziny Saltików jest zaangażowana w pracę na Araracie. Są to przewodnicy górscy, a także kucharze (najlepszy kucharz na Araracie to Mehmet Saltik – syn Eyüpa, stryj Nuriego) oraz właściciele koni bagażowych.

Rodzina_Saltik_Ararat (4)

Mehmet Saltik – najlepszy kucharz na Araracie

Obecnie na Araracie działa wielu przewodników – również tureckich. Wielu z nich mówi o sobie, że się tam urodzili, że ich rodziny żyją tam od pokoleń, jednak nie wstąpicie do ich namiotu na herbatę, bo go po prostu tam nie ma 🙂 Wielu z nich nie zna drogi, jeśli tylko pogoda lekko się zepsuje.

Jeśli macie ochotę na Ararat z „rdzennymi” mieszkańcami Araratu, macie ochotę na domowy (a raczej namiotowy) chleb i ser zrobiony przez mamę Nuriego, to zapraszamy na wyprawy na Ararat z Ararattrek.pl. W następnej opowieści dowiecie się skąd się wziął „pl” na końcu Ararattreka 🙂


Dodaj komentarz

Wyprawy nie tylko na Ararat w 2015

Nasze wyprawy na Ararat można połączyć z wejściami na inne szczyty. Suphan Dagi i Ararat – 10 dni oraz Ararat i Damavand – 19 dni to dwie wyprawy, na których są przynajmniej dwa szczyty do zdobycia spośród kilku, które oferujemy. Resztę znajdziecie w wyszukiwarce wypraw na naszej stronie http://www.ararattrek.pl. Zapraszamy!

 


Dodaj komentarz

Wyprawy w 2015 roku

Serdecznie zapraszamy na wyprawy na Ararat w 2015 roku

Najpopularniejsze spośród naszych wypraw to Ararat – 8 dni (Ararat Mini) oraz Ararat – 10 dni (Ararat Standard)Zachęcamy do zapoznania się z terminami oraz planem wyprawy. Po szczegóły i ceny zapraszamy do kontaktu z nami: ararat.pl@gmail.com


Szczyt! To był czy nie było?

Ano i nie było i był. Dwie pierwsze majówkowe grupy wchodziły w końcu wspólnie na szczyt 30. kwietnia. Przejrzystość powietrza była bardzo dobra, ale zarówno mróz jak i wiatr doskwierał. Dodatkowym utrudnieniem było dużo leżącego śniegu, który przeszkadzał w wędrówce. Koniec końców uczestnicy obydwu grup dotarli mniej więcej do wysokości 4800 m n.p.m. i podjęli decyzję o powrocie. Na pewno szkoda, że szczyt nie został zdobyty, jednak na pocieszenie (marne to pocieszenie) pozostaje to, że pozostałe grupy startujące w tym czasie również nie weszły na szczyt Araratu. Jeszcze większym pocieszeniem (choć równie marnym) może być fakt, iż grupy skiturowe próbowały dwukrotnie wejść na szczyt i podczas jednej próby doszli do 4500 m n.p.m., a podczas drugiej 300 metrów wyżej.

Natomiast dziś 8-osobowa grupa z przewodnikiem Musą Saltikiem przy pięknej pogodzie – zerowym wietrze – około godz. 12.00 ;  po 10 godzinach wędrówki stanęła na szczycie Araratu – 5137 m n.p.m. Obecnie przebywają w 2. obozie i cieszą się z sukcesu.  Gratulujemy z dołu 😉 Jutro schodzą na dół. Podczas gdy oni będą coraz niżej – mamy nadzieję – ostatnia nasza majówkowa grupa będzie się wspinać i zdobywać najwyższy szczyt Turcji.


Majówka numer 1 szykuje się do snu :)

Pierwsza z naszych majówkowych grup doszła dziś do drugiego obozu. Z przyczyn pogodowo-śniegowych obóz ten znajduje się nieco niżej niż w sezonie, kiedy to rozkładamy namioty na wysokości 4100 m n.p.m. Takie to są właśnie „majówki” na Araracie, że śniegu sporo i konie nie mogą dojść z bagażami wyżej, tak więc w miarę możliwości obozujemy na wysokości około 3500-3800 m n.p.m. i wobec tego, wejście na szczyt czeka grupę dłuższe, potrzebuje więcej czasu. Pobudka planowana na godzinę 00.00, tak więc już wypadałoby iść spać. Jemy i w kimono 🙂 Pozdrawia kierownik Musa.

P.s. Na jednym zdjęciu zobaczycie narty innej ekipy, ale wystające kamienie raczej nie zachęcają do jazdy. Może jutro trochę po-ski-turują na szczyt.